Poważny wzrost skali inwestowania zrodził trudności sprawnego sterowania nim. Pojawiły się elementy wzrostu, jeśli nie żywiołowego, to z trudem poddającego się kontroli. Dotyczyło to, pomimo stale podejmowanych prób opanowania zjawisk niepożądanych, zarówno inwestycji nowych, jak i kontynuowanych.
Od czterech lat przynajmniej raz na jedno półrocze Rada Ministrów bądź Prezydium Rządu podejmowały uchwałę o zakazie rozpoczynania nowych inwestycji. Można też odnotować liczne próby przyspieszenia realizacji obiektów inwestycyjnych, skracania cykli itp. Wszystkie one okazały się nieskuteczne i w minionych latach obserwujemy nieustanny wzrost frontu inwestycyjnego. Jeżeli nawet okresowo udało się zahamować tempo rozpoczynania nowych budów, to wielkość środków zamrożonych w procesie inwestycyjnym nieustannie wzrasta. Relacja inwestycji zakończonych do rocznych nakładów systematycznie się pogarsza. Jeżeli w 1971 r. wskaźnik ten wynosił 0,877, to w 1974 r. -0,805, w 1975 r. - 0,769, a w 1976 r. - 0,471.
W takiej sytuacji istnieje bardzo silna presja organizacji gospodarczych i kierownictw resortów na zwiększanie nakładów na inwestycje kontynuowane. Niekiedy pojęcie inwestycji kontynuowanych bywa rozszerzane. Z różnych względów nie ustaje też presja na rozpoczynanie nowych inwestycji, przy czym nacisk ze strony największych potentatów przemysłowych i najsilniejszych decydentów powoduje, że inwestycje na potrzeby rynkowe nie mogą uzyskać priorytetu.